List do Herberta
Drogi Panie Zbigniewie Herbercie,
piszę do Pana po lekturze „Studium przedmiotu” – tomu, który nauczył mnie patrzeć uważniej. Zwyczajniej, a zarazem głębiej. Zrozumiałam, że przedmiot nie jest tylko rzeczą. Że kamyk, krzesło czy kawałek drewna mają swoją godność, milczącą obecność i historię, której człowiek często nie chce słuchać.
Najbardziej poruszył mnie wiersz „Kamyk.” Ten mały, niepozorny bohater Pana utworu stał się dla mnie symbolem świata niezależnego od ludzkich namiętności. „Jest stworzeniem doskonałym” – pisze Pan. I rzeczywiście, kamyk nie daje się oswoić, nie pozwala się „przeniknąć do końca.” Trwa poza naszymi emocjami, poza wzruszeniem i litością. W jego obojętności wobec ludzkiego dramatu dostrzegam lekcję pokory. Człowiek chciałby wszystko nazwać, zrozumieć, podporządkować sobie, a tymczasem kamyk „nie czuje niczego.” Jest twardy, zamknięty, samowystarczalny.
Zastanawiam się, czy w tej pozornej surowości nie ma ukrytej ironii. Czy kamyk jest wzorem, do którego powinniśmy dążyć – niewzruszeni, odporni na ból i historię? A może przeciwnie: jego doskonałość jest przestrogą przed utratą wrażliwości? Pan nie daje jednoznacznej odpowiedzi. I może właśnie dlatego ten wiersz tak długo we mnie pracuje.
W całym „Studium przedmiotu” dostrzegam próbę ocalenia świata poprzez precyzję. Pańskie słowa są jak dłuto rzeźbiarza – odłupują zbędne ozdobniki, pozostawiając czysty kształt. W czasach nadmiaru słów, ideologii i patosu taka postawa wydaje mi się szczególnie cenna. Uczy Pan, że opis może być formą sprzeciwu wobec chaosu. Że nazwanie rzeczy po imieniu jest aktem odwagi.
Myślę też o tym, jak bardzo Pańska poezja ufa rozumowi. Nie epatuje emocją, a raczej stawia pytania i czeka. Czytelnik musi podjąć wysiłek – zatrzymać się, przyjrzeć, przemyśleć. To trudna lekcja w świecie przyzwyczajonym do pośpiechu. A jednak potrzebna. Dzięki niej uczę się cierpliwości wobec tekstu i wobec rzeczywistości.
Chciałabym Pana zapytać, czy wierzył Pan, że poezja może coś ocalić. Czy opis kamyka, guzika czy fragmentu pejzażu jest próbą zatrzymania przemijania? Dla mnie – tak. Bo kiedy czytam Pańskie wiersze, przedmiot przestaje być anonimowy. Nabiera znaczenia, a przez to staje się częścią większej opowieści o człowieku i jego miejscu w świecie.
Dziękuję za tę lekcję uważności i intelektualnej uczciwości. Za pokazanie, że poezja nie musi być krzykiem, by była donośna. Że w ciszy kamyka można usłyszeć coś ważnego – może nawet prawdę o nas samych.
Z wyrazami szacunku,
Aleksandra Duda.

